Praca w Kadrach:

Partner ds. Sprzedaży Ruch

Do obowiązków naszych Partnerów należy: samodzielne prowadzenie i obsługa Punktu Sprzedaży, aktywna sprzedaż i obsługa Klientów zgodnie z przyjętymi standardami firmy, dbanie o dobry wizerunek Punktu Sprzedaży i prawidłową ekspozycję towaru, obsługa kasy fiskalnej. Zależy nam na...

985-224-2018

Do obowiązków naszych Partnerów należy: samodzielne prowadzenie i obsługa Punktu Sprzedaży, aktywna sprzedaż i obsługa Klientów zgodnie z przyjętymi standardami firmy, dbanie o dobry wizerunek Punktu Sprzedaży i prawidłową ekspozycję towaru, obsługa kasy fiskalnej. Zależy nam na...

Partner ds. Sprzedaży Ruch

Do obowiązków naszych Partnerów należy: samodzielne prowadzenie i obsługa Punktu Sprzedaży, aktywna sprzedaż i obsługa Klientów zgodnie z przyjętymi standardami firmy, dbanie o dobry wizerunek Punktu Sprzedaży i prawidłową ekspozycję towaru, obsługa kasy fiskalnej. Zależy nam na...

Partner ds. Sprzedaży Ruch

Do obowiązków naszych Partnerów należy: samodzielne prowadzenie i obsługa Punktu Sprzedaży, aktywna sprzedaż i obsługa Klientów zgodnie z przyjętymi standardami firmy, dbanie o dobry wizerunek Punktu Sprzedaży i prawidłową ekspozycję towaru, obsługa kasy fiskalnej. Zależy nam na...

Partner ds. Sprzedaży Ruch

Do obowiązków naszych Partnerów należy: samodzielne prowadzenie i obsługa Punktu Sprzedaży, aktywna sprzedaż i obsługa Klientów zgodnie z przyjętymi standardami firmy, dbanie o dobry wizerunek Punktu Sprzedaży i prawidłową ekspozycję towaru, obsługa kasy fiskalnej. Zależy nam na...

Niania poszukiwana

Od dwóch miesięcy prowadzimy z żoną rekrutację na stanowisko niani dla naszej ponad rocznej córeczki i przyznam, że wybór odpowiedniej opiekunki nie jest tak prostym zadaniem, jakiego się spodziewałem. Czasem wydaje mi się, że to o wiele trudniejsze i bardziej odpowiedzialne niż moja praca w zawodzie kierownika ds. kluczowych klientów.

NIANIAŻona niedługo wraca po urlopie wychowawczym do pracy i musimy znaleźć kogoś, kto w godzinach naszej nieobecności mógłby zająć się Marysią. Nie chcemy posyłać jej do żłobka, bo tam panuje dużo chorób, a do tego nasza córka nie przepada za innymi dziećmi. Jeśli wynajmiemy opiekunkę to wiem, że to nasza córka będzie najważniejsza i jej niania poświęci czas w 100%. W żłobkach jest tak, że na jedną nianię przypada około ośmioro dzieci. To bardzo dużo. Ja w życiu sam nie ogarnąłbym ósemki takich maluchów.

Do tej pory żadna potencjalna niania nie przypadła nam do gustu. Kilka spodobało nam się na tyle, że zostało zaproszonych na dni próbne, jednak te nie zadowoliły żony i trzeba było się pożegnać. A to nie zajmowały się Maryśką tak, jak trzeba, a to Marysia ich nie polubiła, a to żonie ostatecznie nie przypadły do gustu. Boję się, że jak tak dalej pójdzie to nie znajdziemy niani i będziemy mieć ogromny problem. Ja z pracy nie zrezygnuję, żona aż się pali do życia zawodowego po ponad roku nieobecności, więc mamy ciężki orzech do zgryzienia.

 

3067631157

b24Żadna firma związana z rynkiem sprzedaży nie może funkcjonować bez klientów. Klient klientowi nie jest jednak równy, bowiem nie każdy przynosi firmie takie same korzyści. Aby zmaksymalizować przychód firmy warto zrozumieć który klient jest dla nas ważny i na którym warto się skupić.

Jednakowa polityka handlowa w stosunku do wszystkich klientów nie zawsze przynosi takie efekty, jakich byśmy oczekiwali. Trzeba zastanowić się czy warto nam poświęcać jednakową ilość uwagi wszystkim naszym (705) 350-4750, czy może skupić się na tych bardziej rentownych.

W gronie naszych klientów bardzo często posiadamy klientów nieopłacalnych, w stosunku do których nakłady kosztowe są wyższe niż korzyści osiągnięte dzięki współpracy. Posiadamy też na pewno klientów kluczowych, którzy odpowiadają za znaczną część naszych przychodów. Gdybyśmy rozdzielili po równo uwagę i atencję skierowaną do tych dwóch różnych grup klientów, moglibyśmy stracić klientów kluczowych przez brak okazania należytego zainteresowania, a co za tym idzie znacznie obniżyć nasze przychody.

Nie chcę odchodzić

Smutno mi się robi na myśl, że powoli kończy się moja przygoda z obecną firmą i stanowiskiem pracy, key account manager Bełchatów. W nowej firmie też będę pracował jako kierownik ds. kluczowych klientów, ale to już nie będzie to samo – nie będę przecież pracował z tymi samymi ludźmi, z którymi w zgodzie funkcjonowałem przez ostatnie 5 lat. Wpędza mnie to w niewypowiedzianą rozpacz!

GoodbyeNie wiedziałem, że rozstanie z firmą będzie dla mnie takie trudne. Gdy podejmowałem decyzję o zmianie miejsca pracy myślałem głównie o zarobkach i dojeździe z domu. To te dwa czynniki przesądziły o tym, że w końcu wybrałem innego pracodawcę. Nie pomyślałem przy tym, że przez kilka lat pracy w tym samym przedsiębiorstwie przyzwyczaiłem się do ścian i do ludzi, że ciężko będzie mi się z tym pożegnać.

W następny piątek, 13 lutego, moi podwładni i współpracownicy organizują mi przyjęcie pożegnalne. Gdy się o nim dowiedziałem to coś tak bardzo ścisnęło mnie w dołku, że myślałem, że się popłaczę. W tamtej chwili chciałem rzucić wszystko, pobiec do prezesa i poprosić o to, bym jednak mógł zostać. Pomysłu nie zrealizowałem, bo nie miał sensu. Po pierwsze miałem już dograne wszystko w nowej firmie, a po drugie na moje stanowisko czekał już nowy account manager. Jakoś muszę przetrwać to rozstanie i spróbować nie rozbeczeć się na przyjęciu pożegnalnym. Wiem, że akurat do tego jestem zdolny.

6196643296

6789651081Dzisiejsze popołudnie spędzimy z rodziną bardzo, ale to bardzo przyjemnie. Wszystko dlatego, że zaplanowaliśmy z żoną przyjemne wyjście na basen, a później kręgle. Nasze dzieciaki jeszcze nie wiedzą, że czekają je takie atrakcje. Pewnie myślą, że dzisiejsze popołudnie spędzą jak zwykle – przed ekranem telewizora lub komputera. Już jakiś czas temu chłopcy namawiali nas na wspólne wyjście na miasto. Niestety, dotychczas nie mieliśmy na to czasu, bo na początku roku miałem mnóstwo pracy w firmie, a żona przejmowała właśnie stanowisko Key Account Managera, kierownik ds. kluczowych klientów Pabianice.

Teraz się troszkę się obrobiliśmy już z pracą, dlatego możemy naszym synom poświęcić trochę czasu. Chłopaki nie spodziewają się, ale dodatkową atrakcją, jaka czeka nas dzisiejszego dnia jest pizza na kolację. Normalnie chłopaki nie jadają takich rzeczy, staramy się ich uczyć zdrowego odżywiania się, jednak od czasu do czasu szalejemy i zamawiamy pizzę. Chłopaki są wtedy wniebowzięci, bo zamiast zdrowego humusu i twarogu dostają na kolację kawałek pysznej, pełnej kalorii pizzy. Nawet my z żoną kusimy się wtedy na jeden kawałek na spółkę.

Już nie mogę doczekać się jak wyjdę z pracy, wrócę do domu i zakomunikujemy chłopakom, że spędzamy dziś wesołe popołudnie. Ale będzie radocha!

929-810-4570

Ze względu na dużą odległość dzielącą moje miejsce zamieszkania od rodzinnych stron, rodziców odwiedzam niezmiernie rzadko, zazwyczaj dwa, trzy razy do roku. Nie będę tłumaczył jak chłopak z gór nagle znalazł się w Ostrołęce i w niej się osiedlił, wystarczy, że dowiecie się, że pracuję jako (907) 656-2888 i jestem zadowolony z mojego obecnego życia.

(973) 996-2266Jak wspomniałem, w góry jeżdżę bardzo rzadko. Ostatnio w rodzinnym domu byłem pod koniec lipca łącząc swój urlop wypoczynkowy ze świętowaniem czterdziestej rocznicy ślubu moich rodziców. Odwiedziłem ich wtedy na cztery długie dni, które spędziliśmy na rozmowach i cieszeniu się własnym towarzystwem.

Teraz, z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia również mam zamiar odwiedzić swoich rodziców i siostrę. Nie uda mi się zostać u nich dłużej niż na Wigilię i Święta, ale to już coś. Niestety w sobotę po Świętach muszę być w pracy i stworzyć tegoroczne podsumowania.

Jako kierownik ds. kluczowych klientów zajmuję się oceną pracy swoich podwładnych. Zazwyczaj robię to co miesiąc, jednak tym razem przeanalizować muszę cały rok. Pracy będzie co nie miara, a czasu bardzo mało. Wszyscy stresują się podsumowaniami końca roku, bo na ich podstawie przydziela się premie i wyznacza osoby, które są zagrożone.

W kościach czuć chorobę

Gdy na dworze zimno i pada nikt nie powinien się dziwić, że nawet takiemu kierownikowi ds. kluczowych klientów nie udaje się dobrze pracować. Skoro dostałem awans i sprawdzam się w roli kierownika wielu osobom wydaje się, że jestem niezniszczalny i niczym robot pracuję bez wytchnienia każdego dnia. Pamiętajmy jednak, że nawet kierownik jest zwykłym człowiekiem, który ma prawo do okazjonalnych słabości i gorszych dni. A gorszy dzień nadszedł właśnie dziś, 4804698217.

w24Najważniejszą zasadą zatrudniającej mnie firmy jest jakość. Liczba klientów oczywiście też się liczy, ale najważniejszym jest, by nasi klienci zostali obsłużeni jak najlepiej i w związku z tym jeszcze kiedyś do nas wrócili. Skoro od rana wiedziałem, że nie jestem w stanie dać z siebie wszystkiego na rozmowach z najważniejszymi klientami firmy to część spotkań odwołałem, a część oddałem swoim podwładnym.

Czuję, że rozbiera mnie jakieś choróbsko, bo łupie mnie w kościach i czuję, że tuż nad nosem zamiast czoła mam jeden wielki czop, który nie dość, że powoduje ból głowy, to jeszcze nijak nie chce zniknąć. Podejrzewam, że na dniach mogę się spodziewać wielkiego kataru, który tym bardziej wytrąci mnie z równowagi i życia zawodowego. Nie wiem czy najlepszym rozwiązaniem nie byłoby wzięcie paru dni wolnego i wykurowanie się w domu. Może lepiej zniszczyć chorobę w zarodku niż walczyć z nią przez kilka tygodni z rzędu.

superblessed

Myślałem, że dzisiejszy dzień pracy upłynie mi na tyle spokojnie, na ile pozwalają warunki zatrudnienia w branży sprzedażowej i wykonywanie obowiązków kierownika ds. kluczowych klientów Głogów. Od rana nic nie zapowiadało, żeby miało stać się coś, co zakłóci codzienną rutynę zawodową. Pracownicy zarządzanego przeze mnie działu pracowali jak zwykle, ja od rana zajmowałem się robotą papierkową, a później poświęciłem wykonywaniu telefonów do najważniejszych klientów.

24Już nastrajałem się na koniec dnia pracy i powrót do domu, gdy nagle do mojego biura wpadła jak burza jedna z pracownic i z przerażeniem w oczach powiedziała, że Marysia, nasza najnowsza specjalistka ds. obsługi klientów zasłabła w biurze i nie można jej dobudzić. Normalnie nie toleruję wchodzenia do mojego gabinetu bez pytania, ale tym razem sytuacja była na tyle wyjątkowa, że nawet nie zdążyłem o tym pomyśleć. W ekspresowym tempie dotarłem do miejsca gdzie leżała Maria i razem z podwładnymi próbowałem ją ocucić. W międzyczasie ktoś zadzwonił po karetkę.

Po sprawdzeniu czy Marysia oddycha i ułożeniu jej w pozycji bocznej, bezpiecznej przykryliśmy ją kocem i czekaliśmy na przyjazd karetki. Na szczęście zanim sanitariusze zjawili się w biurze pracownica zaczęła odzyskiwać przytomność i choć nie wiedziała co się dzieje widać było, że nic poważnego jej się nie stało. Wystraszyłem się nie na żarty, bo nie wiedziałem co jest przyczyną nagłego zasłabnięcia Marysi. Po jej powrocie do pracy trzeba ją będzie o wszystko wypytać.